Nierzadko będąc w domu czy wracając z pracy mijają nas czerwone wozy na sygnałach.

Dźwięk strażackich syren i błyski świateł oznaczają, że stało się coś złego..
Coś złego - czemu można było tak naprawdę zapobiec…
Jak zwykle w takich sytuacjach najczęstszą przyczyną jest "błąd ludzki". Brak przeglądów kominowych.. Instalacja elektryczna spięta na "prowizorkę" , papieros ..
I tak dalej , i tak dalej… Przyczyny można by wymieniać jeszcze długo….
Końcowy efekt to straty materialne i nierzadko ofiary śmiertelne.

Jak zatem zabezpieczyć się przed utratą własnego dobytku i swojego życia ???
Oczywiście każdy ma na myśli na początku polisę ubezpieczeniową na wypadek "gdyby".
Jednak czy to tak naprawdę wystarczające zabezpieczenie ?
Odszkodowanie nie jest wypłacane przecież "od ręki". Większość ubezpieczycieli w umowach
ubezpieczeniowych bardzo dokładnie określa warunki jakie każdy z nas powinien spełniać w zakresie
ochrony przeciwpożarowej. Jako przykład można tutaj podać obowiązek przeprowadzania co 2 lata
przeglądu instalacji elektrycznej (gniazdek) przez uprawnionego elektryka co dwa lata.
Przytoczony przykład dotyczy właścicieli domów jednorodzinnych.
Większość z nas praktycznie nie zadaje sobie trudu przeczytania treści polisy ubezpieczeniowej,
która jest specjalnie pisana małym druczkiem (tak, tak). Kiedy zatem przychodzi do wypłaty
odszkodowania ubezpieczyciel za pośrednictwem własnych rzeczoznawców dokonuje oceny czy
wypłacić odszkodowanie czy też nie. Często zachodzi sytuacja gdzie ubezpieczyciel wypłaca tylko
częściowe ubezpieczenie, którego wysokość jest nieproporcjonalna do wartości zniszczonego
dobytku z powodu niespełnienia warunków, zawartych w polisie przez jej właściciela.
Podobnie jest ze zdrowiem, nie zawsze udaje się je przywrócić do stanu sprzed tragedii.

Więc jak zatem najlepiej zabezpieczyć się przed utratą własnego dobytku i swojego zdrowia i życia
aby ryzyko jego utraty było jak najniższe ???

Wiele osób podchodzi do tego problemu od strony ekonomicznej czyli aby było jak najtaniej..
Często zamiast zwracać uwagę na jakość sugerujemy się ceną.

Niska cena = chińszczyzna=jakość??
Niestety jak to bywa - Coś kosztem czegoś…
Każdy zna pojęcie "chińszczyzny" i jednocześnie jakość produktu, który został tak określony.
Dlaczego więc spora ilość osób w dalszym ciągu sugeruje się ceną?
Weźmy jako przykład czujkę czadu chińskiej produkcji za 30 zł oraz ten sam typ czujki ale produkcji zachodniej za 90 zł.

Pierwsza rzecz : OPAKOWANIE.

Chińska czujka najczęściej jest pakowana w kartonik słabej jakości, na którym często jest zdjęcie innego produktu niż oferowany.
Sam nadruk tego co zawiera opakowanie jest również często nieadekwatny i mało czytelny. W przypadku czujek produkcji zachodniej jest odwrotnie.
Opakowanie jest plastikowe (blister), które trzeba rozciąć nożyczkami. Nawet opakowania kartonowe są trwalsze, zdjęcia są dokładnie takie jakie powinny być a opis jasny i czytelny.

Druga rzecz : JAKOŚĆ WYKONANIA

Biorąc do rąk jednocześnie obie czujki już w samym dotyku i wyglądzie wizualnym czuć mocną różnicę.
Chińska czujka wykonana z miękkiego plastiku, najczęściej w kolorze szarym, z mało czytelnym opisem przycisków.
Czasem zdarza się, że czujka posiada 2 przyciski z czego jeden nie jest przypisany do żadnej funkcji. Dlaczego?
Ot producent po prostu oferuje przykładowo dwa modele czujek ale jeden typ odlewu. Na każdym są dwa przyciski ale tylko w jednej wersji dwa przyciski mają przypisane funkcje
natomiast uboższa wersja też ma na zewnątrz dwa przyciski ale tak jak wspomniano wcześniej tylko jeden z nich ma przypisaną jakąś funkcję.
Zachodnia czujka cieszy już oko na sam wygląd. Opakowanie w kolorze jasnym. Przyciski i ilość diod dokładnie wg typu danej czujki (nic mniej nic więcej); każdy z przycisków ma przypisaną funkcję.
Nie ma możliwości aby któryś z nich był "martwym" przyciskiem. Wszystko jasne i czytelne.
Odlew w którym jest zamknięta zawartość czujki jest twardszy i wykonany bardziej solidnie.

Trzecia rzecz: DOKUMENTACJA

Na to zwracamy najmniejszą uwagę. No bo po co? Zgodność z wymaganymi przepisami, normami?
Większość klientów pomyśli , że skoro taki produkt znalazł się na rynku to spełnia te wszystkie wymagania.
Takie myślenie jest poprawne kiedy trzymamy czujkę produkcji zachodniej lub krajowej. Tu wszelkie kwestie formalne są spełnione i nie ma mowy o jakichkolwiek brakach w tym temacie.
Po prostu taka czujka bez odpowiedniej dokumentacji nie ma prawa bytu.
Chińscy "producenci" najczęściej wcale tym się nie przejmują. Kontenery takiego asortymentu
płyną sobie do krajów UE gdzie – na szczęście - choć z pewnym opóźnieniem wewnętrzne krajowe komisje kontroli wycofują taki produkt z obiegu a hipermarkety w pośpiechu organizują "PROMOCJĘ".
Odzyskanie pieniędzy na podstawie gwarancji?? Praktycznie niemożliwe.

Czwarta rzecz: NAJWAŻNIEJSZA - JAKOŚĆ POMIARU !!!

Normy określają dokładnie szybkość zadziałania danej czujki w zależności od stężenia oraz określają wysokość dźwięku powiadamiania (85 dB).
Wiele produktów ze wschodu jest wycofywane z rynków europejskich z powodów niespełniania tych wymagań.
Czujki albo działają z opóźnieniem albo nie działają wcale. Zachodnie marki mają jeszcze funkcję powiadamiania o niskim stanie baterii czego raczej nie spotyka się w produktach tego typu zza Wschodu.

Ponówmy zatem pytanie : jak zabezpieczyć swój dobytek i życie przed tragedią?

Po pierwsze – wyrzucić z głowy takie pojęcia zawarte w opisach z hipermarketów
jak PROMOCJA czy NISKA CENA. NIEPRZELICZAJMY naszego bezpieczeństwa
na pieniądze. Różnica tych 30-50 złotych może zadecydować w pewnym momencie
o naszym zdrowiu i życiu.
Po drugie – sprawdźmy pochodzenie danego produktu, stronę jego producenta oraz opinie na jego temat w Internecie czy forach branżowych.
Warto także zapoznać się z przepisami dotyczącymi danego produktu.
Po trzecie – nie bójmy się pytać sprzedawcy o dany produkt czy nawet zadzwonić do najbliższej Komendy Państwowej Straży Pożarnej oczywiście na telefon STACJONARNY danej komendy

I po czwarte PRZESTRZEGAJMY PODSTAWOWYCH PRZEPISÓW OCHRONY PRZECIWPOŻAROWEJ !!
Dzięki temu Panowie w czerwonych i białych hełmach
będą mniej narażeni na niebezpieczeństwo